Wyciągał nogi, jak mógł najbardziej. Nic nie mogło go powstrzymać przed spotkaniem z Beth. Szalonym pędem dotarł do granicy miasta. Mignął mu niewyraźnie oldsmobile, którego Esperanza zaparkował przy ulicy w pobliżu motelu. Następnie wyłonił się motel z błyszczącym czerwonym neonem. Decker wybiegł zza rogu, zdobył się na ostatni wysiłek i przemknął obok zaciemnionych segmentów w stronę światła sączącego się z otwartych drzwi pokoju . Wewnątrz Beth siedziała zgarbiona na brzegu łóżka. Esperanza trzymał jej przy ustach szklankę z wodą. Knebel i liny leżały na podłodze. Poza tymi szczegółami każdy inny przedmiot w pokoju mógł dla Deckera równie dobrze być niewidzialny. Patrzył tylko na Beth. Jej długie kasztanowe włosy były potargane, oczy zapadnięte, policzki wymizerowane. Podbiegł do niej, padł na kolana i delikatnie uniósł dłonie do jej twarzy. Gdzieś w zakamarkach świadomości zdał sobie sprawę, jak niesamowicie wygląda. Przemoczone włosy przylegały płasko do czaszki, z zadrapań na twarzy sączyła się krew, a z podartego ubrania kapała woda i błoto.

(Reklama: , Projekty domów z drewna )